WZZ SIERPIEŃ 80

General Motors Manufacturing Poland Gliwice

Get Adobe Flash player

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem

Wcale nie chcemy dużo!

Rozmowa ze Zbigniewem Pietrasem, przewodniczącym WZZ „Sierpień 80” w General Motors Manufacturing Poland (Opel Gliwice)

Wszczęliście spór zbiorowy z pracodawcą. Lista żądań zawiera aż 25 punktów. Dlaczego tak dużo?

Nie wiem czy „aż 25 punktów”. Problemów nazbierało się tyle od 2007 roku, czyli od ostatniego sporu zbiorowego. Od tamtego czasu pracodawca całkowicie zapomniał, że pracownikowi się cokolwiek należy. W sytuacji, w której nie straszy się już upadkiem czy sprzedażą koncernu General Motors, my upominamy się o prawa dla pracowników. Poprzedni spór, ten z 2007 r. skończył się wywalczeniem 500-złotowych podwyżek, inne punkty tamtych żądań pozostały otwarte i wracają dziś niczym bumerang.

 

Pracodawca, czyli gliwicki Opel jest zdziwiony tym bumerangiem, zaskoczony.

To raczej my jesteśmy zaskoczeni taką postawą wyrażaną w imieniu dyrekcji zakładu m.in. przez rzecznika prasowego spółki, który stwierdził, iż – cytuję: - „Wcześniej nie toczyły się żadne negocjacje, po prostu Związek wysunął swoje żądania”. Jest to wierutna bzdura! W ostatnim czasie wystosowaliśmy łącznie 21 pism, których przedmiotem były kwestie podniesione w sporze zbiorowym. Wszelkie te pisma, czy próby podjęcia dialogu zostały zlekceważone, bądź nie zrealizowano żądań w nich zawartych w stopniu zadowalającym organizację związkową i załogę. Jednocześnie nasz Związek w złożonym w trakcie rozmów z pracodawcą w dniu 6 grudnia 2010 r. oświadczeniu - które zostało zaprotokołowane - wyraźnie stwierdził, iż dalsze nierealizowanie postulatów strony związkowej doprowadzi do wszczęcia sporu zbiorowego. To nie my uciekamy od dialogu, a druga strona. Gdy dokładnie rok temu, bo 8 lutego 2010 r. chcieliśmy się spotkać z dyrektorem i rozmawiać na temat sytuacji zakładu, ten nie uznał takiej potrzeby. Gdy następnie łaskawie zmienił zdanie, chciał, bym w tym spotkaniu udział wziął wyłącznie ja, jako szef struktur związku, podczas gdy my chcieliśmy oddelegować dziesięć osób z Komisji Zakładowej „Sierpnia 80”, m.in. po to, by rozmowy te były transparentne.(Wnioskowaliśmy, by na w/w spotkaniu obecny był protokolant).Tego wymagała wtedy sytuacja związana z naszym zakładem.

Przejdźmy do konkretnych żądań zawartych w sporze. Część dotycząca warunków pracy to aż 13 punktów. Czego tu żądacie?

Na samym początku chcemy zapewnienia należytej opieki medycznej pracownikom na zmianach popołudniowej i nocnej w soboty, niedziele i święta. W poprzednim numerze „Kuriera Związkowego” można przeczytać o tym jak zasłabł pracownik lakierni i wtedy wyszło na jaw, że firma nie ma podpisanej umowy z jedną z przychodni i nikt nie był w stanie udzielić pomocy temu człowiekowi. W tym przypadku na szczęście wszystko dobrze się skończyło, ale ta sprawa musi zostać uregulowana, nim dojdzie do jakiejś tragedii. Nie od dziś zwracamy uwagę na fatalną opiekę medyczną na terenie zakładu. Pracownikom po wypadkach czy urazach proponuje się tzw. pracę alternatywną, co znaczy tyle, że jak człowiek złamie sobie rękę i ma ją w gipsie, to znajduje mu się taką robotę, którą może wykonywać jedną ręką. Nie ma mowy, by mógł on dochodzić do zdrowia w domu.

Kolejną sprawą jest zapewnienie napojów izotonicznych w czasie upałów, tj. przy temperaturze 26 stopni Celsjusza przy czym odczyt temperatury powinien mieć miejsce bezpośrednio na danym stanowisku pracy lub w całej grupie. Ostatnie lato wymusiło takie żądania. Temperatura na hali produkcyjnej była tak wysoka, że ludzie prawie mdleli (w jednym przypadku skończyło się to udarem a pracownik do dziś przebywa na zwolnieniu lekarskim), a w papierach temperatura była zapisywana w normie, ponieważ ją uśredniano. Brano odczyt z jednego miejsca, gdzie wynosiła 36 stopni i z innego, przewiewnego, gdzie miała stopni 20. Tymczasem liczy się temperatura panująca na konkretnych stanowiskach pracy, a nie w piwnicy! W celu przeciwdziałania skutkom wysokich temperatur chcemy ponadto dwóch dodatkowych płatnych przerw w pracy w wymiarze dwa razy po 10 minut.

Nie podobają się Wam również warunki sanitarne i higieniczne

Tak. Zresztą nie tylko nam, ale i Okręgowemu Inspektoratowi Pracy, który nakazał zapewnienie należytych warunków sanitarnych w szczególności w toaletach i łazienkach oraz zwrócił uwagę na brak ustalonych zasad dostarczania pracownikom środków higieny osobistej, dlatego domagamy się zapewnienia mydła i ręcznika każdemu pracownikowi.

Co jeszcze, jeśli chodzi o warunki pracy?

Bardzo ważna kwestia tej części to wprowadzenie czytelnego systemu opisu stanowiska pracy i precyzyjne określenie w umowie o pracę, rodzaju zajmowanego stanowiska i charakteru wykonywanej pracy. To musi być wyklarowane! Ja w umowie o pracę mam napisane, że zajmuję stanowisko pracownika produkcyjnego. Znaczy to tyle, że dziś pracuję na tłoczni, jutro na spawalni, a pojutrze mogę toalety sprzątać. W ten sposób omija się wypłacanie spawaczom dodatków za szczególny rodzaj pracy, co ma miejsce na innych zakładach. Chcemy unormowania tej sytuacji. W kopalniach wszystko jest jasne. Górnik to górnik, a ślusarz to ślusarz. Nazywajmy rzeczy po imieniu i w Oplu.

I kolejna sprawa: musi nastąpić przywrócenie w każdej grupie, support’ów. Kiedyś, w tzw. dobrych czasach koncernu byli ci supporci’, czyli dodatkowe osoby, które zastępowały pracowników będących na zwolnieniach lekarskich czy urlopach. Uzupełniali po prostu braki w grupie. Teraz tego nie ma i dezorganizuje to pracę. Pracodawcy powinno zależeć, by wszystko chodziło jak w szwajcarskim zegarku, lecz na tym przykładzie widać, że tak nie jest. Dziwne, co najmniej...

Jak wyeliminować warunki szkodliwe i uciążliwe, czego to też chcecie?

To bardzo proste! W tyskim Fiacie mają potężne odciągi i dymy spawalnicze wychodzą przez nie. Tymczasem w Oplu mamy takie urządzenia, że wychodzi na to, że w domu nad kuchenką gazową mam większy okap, niż ten u nas na zakładzie. Mówimy też o poważnej sprawie – rakotwórczym berylu. Na weekendy owija się go taśmą i maluje farbą, lecz jest to tylko prowizorka i udawanie, że coś się robi, by to niebezpieczne paskudztwo nie latało po halach.

Zastrzeżenia budzą też środki ochrony osobistej i ubranie robocze. Proszę sobie wyobrazić, że moja koszulka pracownicza ma 11 lat. Rękawice to łata na łacie. Szkoda słów.

Jak należy rozumieć punkt dotyczący ustalania harmonogramu pracy?

Chcemy, by urlopy były ustalane w porozumieniu z pracownikami i zgodnie z Kodeksem Pracy. Nie ma żadnych konsultacji w tym. Zresztą nie tylko w tym, bo i wprowadzanie Regulaminu Pracy i Regulaminu Wynagrodzeń odbywa się bez konsultacji z działającymi w Oplu związkami zawodowymi. Dyrekcja przynosi swoje projekty i każe związkom je podpisywać. Nie słucha się opinii pracowników, a dialog społeczny ma za nic.

Druga część Waszego sporu zbiorowego to świadczenia socjalne. Powiedz coś o tym.

To m.in. wypłacanie „wczasów pod gruszą” i atrakcyjne zniżki na samochody dla pracowników. Sprawa pierwsza wiąże się z tym, że obecnie „wczasy pod gruszą” wypłacane są pod koniec roku i ich kwota zależna jest od ilości dzieci oraz zarobku pracownika i jego małżonki. W żadnej innej firmie zasady te nie są tak pokręcone. Wypłaca się to normalnie, Jedynym warunkiem wypłaty tego świadczenia jest korzystanie przez pracownika w danym roku kalendarzowym z urlopu wypoczynkowego w wymiarze, co najmniej 14 kolejnych dni kalendarzowych. Pracodawca nie może uzależniać świadczenia urlopowego od sytuacji rodzinnej i majątkowej pracownika.

Sprawa druga z kolei wiąże się ze spełnieniem obietnic szefa koncernu, Nicka Neilly'iego, który powiedział, że będą bardzo korzystne zniżki na samochody Opla dla jego pracowników. Czekamy na to z niecierpliwością...

Co, jeśli chodzi o roszczenia finansowe? Domagacie się 800-złotowych podwyżek pensji. Nie za dużo? Wszak firma niedawno jeszcze wisiała nad przepaścią ekonomiczną...

My naprawdę nie żądamy dużo. Stawka wyjściowa w polskim Oplu to nieco ponad 2 tys. zł, podczas gdy w Niemczech 2364, 06 tyle, że euro, a więc ponad cztery razy więcej, niż u nas! General Motors mówi, że wszystkie jego zakłady tworzą „jedną wielką rodzinę”. Szkoda wielka, że polskie dzieci GM są jakoś tak mniej kochane, co widać po poziomie płac. Co „ciekawe”, Niemcy otrzymują premię za to, że w Polsce np. uruchomiono produkcję nowej Astry IV. Stąd pomysł ustalenia jednorazowego bonusu za wprowadzenie do produkcji każdego nowego modelu samochodu w wysokości średniej pensji płatnej w terminie oficjalnego wprowadzenia modelu do produkcji.

Chcemy ponadto, by co 5 lat zgodnie ze stażem pracy pracownik wchodził na wyższe widełki płacowe, a także co 5 lat począwszy od 10. roku pracy w Oplu otrzymywał nagrodę jubileuszową. Za 10 lat pracy 50 proc. średniego miesięcznego wynagrodzenia, za 15 lat 100 proc., za 20 lat 130 procent.

No i kolejna finansowa kwestia - wzrost dodatku dla pracowników utrzymania ruchu. To niewdzięczna, bo 18-zmianowa praca. Należy im się za to krzyżowanie życia prywatnego wyższe wynagrodzenie w postaci lepszego dodatku.

I co dalej?

Wyznaczyliśmy pracodawcy termin 10 dni na spełnienie żądań. W razie nieuwzględnienia żądań w wyznaczonym terminie zostanie ogłoszony strajk w odniesieniu do tych stanowisk, gdzie jest to dopuszczalne, natomiast w pozostałych przypadkach zostaną podjęte inne formy protestu.

Rozmawiał Patryk Kosela