WZZ SIERPIEŃ 80

General Motors Manufacturing Poland Gliwice

Get Adobe Flash player

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem

 

Związki zawodowe to dziś obrońcy zwykłych ludzi 
i obywateli naszego kraju

Kto dziś stoi po stronie zwykłych ludzi, obywateli naszego kraju? Partie polityczne, które corocznie otrzymują wielomilionowe dofinansowanie z budżetu państwa, a także mogą liczyć na wsparcie ze strony „zaprzyjaźnionych” mediów? Chyba raczej nie, bo zaufanie dla polityków, niezależnie od opcji politycznej jest coraz bardziej ograniczone. I słusznie, bowiem przestali oni być przedstawicielami społeczeństwa, reprezentować i bronić interesów ogółu, a nie tylko swojego i grona współpracowników. Dziś, tą rolę przejęły właśnie związki zawodowe, którym ufa aż 69% społeczeństwa (badania CBOS, październik 2013 rok). Nigdy, żadna partia polityczna nie zdobyła tak szerokiego poparcia społecznego jakim cieszą się związkowcy, będący wyrazicielami i obrońcami interesów zwykłych obywateli naszego kraju. 

Mimo powszechnej dezaprobaty, wyśmiewania i dezawuowania związków zawodowych w mediach głównego nurtu społeczeństwo coraz wyraźniej dostrzega, a także docenia rolę związków zawodowych w naszym kraju. Ostatnie lata są okresem coraz powszechniejszego i bardziej bezczelnego łamania praw pracowniczych przez pracodawców z różnorakich branż. Niestety, politycy zasiadający w Sejmie są zbyt zajęci walką z konkurencją polityczną, by dostrzec ten jakże pilny i poważny problem, który dotyka coraz więcej pracowników w Polsce. Przykłady łamania praw pracowniczych można znaleźć niemalże na każdym kroku – od zawierania umów cywilno-prawnych w sytuacji gdy zachodzi stosunek pracy, fałszowania czasu pracy, niewypłacania pensji, niewywiązywania się pracodawcy z obowiązków wynikających choćby z kodeksu pracy, a kończąc na tych najdrastyczniejszych przykładach jak pobicia i grożenie pracownikom domagających się swoich praw. Tam gdzie nie ma związków zawodowych, gdzie pracodawca utrudnia pracownikom możliwość zrzeszania się w tego typu organizacjach, nikt nie broni ich praw. Pracodawcy w takim przypadku bardzo często świadomie i celowo naginają i tak bardzo liberalne, elastyczne formy zatrudniania do tego, by kosztem pracowników, nierzadko ich zdrowia i życia zmaksymalizować zyski. Ostatnia fala represji związkowców w sieci „Lidl Polska”, czy choćby w marketach „Dino”, a także brak odpowiedniej reakcji ze strony władz państwowych, które powinny stać na straży prawa i bronić pokrzywdzonych pracowników nie pozwala mieć jakichkolwiek złudzeń. Żyjemy w państwie, w którym jest ciche przyzwolenie na łamanie praw pracowniczych. Żaden polityk, nie powie tego świadomie wprost, ale po cichu, większość z nich, niezależnie od przynależności partyjnej staje w obronie interesów międzynarodowych koncernów, zagranicznych firm, a także krajowych przedsiębiorców. Politycy w naszym kraju nie bronią ludzi pracy, zwykłych obywateli, którzy swoją nierzadko ciężką pracą wypracowują dochód narodowy naszego państwa i to z ich podatków otrzymują diety polscy parlamentarzyści. 

Wniosek z tej sytuacji może być tylko jeden – związki zawodowe stały się jedną z ostatnich, jeśli nie ostatnią przeszkodą stojącą na drodze do całkowitej dewastacji prawa pracowników, a tym samym do godnych warunków pracy i życia na przyzwoitym poziomie. Mimo milionowych dotacji z budżetu państwa płynących szerokim strumieniem do największych partii politycznych, które zamiast reprezentować społeczny interes obywateli, ograniczają się do nic nie wnoszącej wojny, jako społeczeństwo jesteśmy coraz bardziej świadomi. Już wiemy, że kolejne partie polityczne, ich przywódcy, którzy obejmowali władzę w naszym kraju po 1989 roku nie reprezentują w żadnym zakresie, ani formie interesu obywateli Polski. Dziś to związki zawodowe są wyrazicielem opinii i potrzeb społecznych w naszym kraju. Trzeźwo myślący politycy wiedzą, że świadomi obywatele, pracownicy znający swoje prawa, zrzeszeni w związkach zawodowych są dla nich dużym zagrożeniem. Dlatego też kampania antyzwiązkowa w mediach głównego nurtu, uzależnionych od wielkiego zagranicznego kapitału choć będzie dalej trwała, to jej zasięg i możliwości wywierania wpływu na społeczeństwo będzie maleć. 

Redakcja